Zachęcamy do zapoznania się z materiałami.
Poniżej prezentujemy głosy w dyskusji otrzymane drogą mailową.
Szansa na urzeczywistnienie zasady powszechnego kapłaństwa – Andrzej Grzegorczyk
Nie masz mężczyzny, ani kobiety – Wiesława Werner
Bóg nie selekcjonuje ludzi wg płci – Jolanta Szafrańska
Nie ma znaczenia czy księdzem będzie kobieta czy mężczyzna – Leszek Orawski
Dlaczego jestem za przyjęciem ordynacji kobiet – prof. Jarosław Płuciennik
Istotą Reformacji była konieczność zmian – Mariusz z Łasku
Aby Kościół rozpoznał znaki czasu – Alfred Smolczyński
Kobieta w służbie Chrystusowi – Sandra Żurawicz
Są pytania, których nie muszę już zadawać – Małgorzata
W moim życiu duchowym dużą rolę odegrały KOBIETY – Ludwik Grzenkowicz
Jej kazania cechuje bogactwo myśli, piękno i obrazowość języka – Marek Cieślar
Moja żona nie spotkała się dotychczas z takimi modlitwami – Andrzej Bischoff
Dlaczego popieram ordynację kobiet w Kościele Ewangelicko-Augsburskim w RP? – Helena Anna Jędrzejczak
O kobietach – księżach, czyli wszystko do góry nogami – Janusz Buzek
Odpowiedź na głos Janusza Buzka „O kobietach – księżach, czyli wszystko do góry nogami” – Dariusz Bruncz
Odpowiedź na list Janusza Buzka – ks. Sławomir Sikora
Czemu jestem za ordynacją kobiet? – Damian Szczepańczyk
Uwagi na temat ordynacji kobiet – Maria Chmiel
Dlaczego czekam na ordynację kobiet w moim Kościele? – Ewa Kobierska-Maciuszko
Mogłoby to ułatwić pracę – Monika Wisełka
Dlaczego jestem sceptyczny wobec ordynacji kobiet w moim Kościele? – Grzegorz Żarnecki
Wszyscy ludzie rodzą się równi w godności i w prawach – Krzysztof Łoś
Jestem zdania, że ordynacja kobiet jest obecnie jednym z najważniejszych celów naszego Kościoła – Maciej Dobrowolski
Kompetencje kobiety duchownego diakona – Małgorzata Ojrzyńska
Być blisko drugiego człowieka – Jan Dariusz Borkowski
Doświadczenia ze służbą kobiet w Kościele – cytaty
O roli kobiet w Kościele oraz ordynacji kobiet – bp Jan Szarek
Na początku wspomnień opowiada Ksiądz Biskup o początkach służby w Kościele i o przeżyciu nawrócenia. Pierwszą osobą, której powierzył Ksiądz swoje przeżycia była kobieta, s. Aurelia Scholl.
Siostra Aurelia była ostatnią przełożoną diakonatu miechowickiego, czyli linii wywodzącej się wprost od Matki Ewy Tiele-Winckler. Siostry od lat organizowały spotkania noworoczne. Odbywały się w tym okresie ewangelizacje, w których brały udział siostry z diakonatu. Siostra Aurelia jako przełożona była odpowiedzialna za duszpasterstwo w diakonacie. Zajmowała się również prowadzeniem ekumenicznych spotkań rekolekcyjnych w Zachełmiu. To była bardzo uduchowiona osoba i wiele jej zawdzięczam.
Czy zawsze służba kobiet w Kościele była zauważana?
Osobiście zawsze ceniłem służbę kobiet w Kościele – bez nich Kościół nie dałby sobie rady. Także w samym Piśmie Świętym widzimy, że kobiety zawsze współkształtowały historię zbawienia, one nie milczały, nie były na marginesie, mimo że były mniej wyeksponowane niż mężczyźni. Jako Biskup Kościoła starałem się zawsze wspierać inicjatywy kobiet, działających w Kościele. Z tego też powodu wspólnie z żoną zorganizowaliśmy przed 25 laty Forum Kobiet Luterańskich. Dotąd kobiety nie miały wspólnej platformy dyskusji i wymiany poglądów. Wcześniej organizowaliśmy jeszcze międzynarodowe spotkania kobiet, w których uczestniczyły panie z Polski, Niemiec i Francji.
Czy w tym kontekście nie pojawiały się już pierwsze rozmowy o ordynacji kobiet, szczególnie w sytuacji, kiedy w Kościele w Niemczech i we Francji pełniły już urzędy pastorskie?
Zamiary takie były krótko po 1945 roku, tylko nie było odpowiedniego klimatu do zmian. Nie chciałem rozpoczynać dyskusji bez odpowiedniego przygotowania gruntu. Chodziło o ukazanie służby kobiet w wielu wymiarach Kościoła. Zmiany w świadomości następowały powoli, choć były miejsca, gdzie rola kobiet była oczywista. W niektórych parafiach nie byłoby w ogóle rad parafialnych, gdyby nie kobiety, a szczególnie w diasporze, gdzie panie były często bardziej mobilne od panów i w niczym nie ustępowały w działaniu i zaangażowaniu. Powoli przełamywały się również rady parafialne i bynajmniej nie chodziło o parytety, ale, aby kobiety w ogóle były w radach parafialnych, przejmowały współodpowiedzialność za kierowanie zborem. Pamiętam, że w Bielsku dopiero w latach 70. kobieta mogła zasiąść w radzie parafialnej. Wcześniej był duży opór.
W jaki sposób to motywowano?
Tradycją. Na Śląsku w radach parafialnych zasiadali praktycznie sami mężczyźni. Musiała nastąpić – nazwijmy to – przebudowa męskiej mentalności. Jeśli chodzi o ordynację kobiet to jestem jej zwolennikiem i dlatego zależało mi na podjęciu takich działań, które pomogłyby w zmianie mentalności i stosunku do roli kobiet w Kościele
Czyli zamiarem Księdza Biskupa było nie tyle wprowadzenie ordynacji kobiet, co jej przygotowanie?
Podczas Synodu stwierdziłem, że jestem gotów ordynować kobiety, jeżeli mnie Synod do tego upoważni. Dyskusja się odbywała, chociaż nie mieliśmy takich możliwości rozmowy jak teraz. Były jednak pewne narzędzia. Prof. Karol Karski przetłumaczył wszystkie dokumenty Światowej Federacji Luterańskiej nt. ordynacji kobiet i materiały otrzymał każdy członek synodu. Pojawiły się artykuły, rozmowy i kontrowersje. Trzeba przypomnieć, że wprowadzenie w urząd katechetek po wojnie kobiet – pierwszą była mgr teol. Irena Heintze – nie odbywało się bez kontrowersji. Wcześniej byli nauczyciele religii (mężczyźni) lub ewentualnie siostry diakonisy. Nie było katechetek.
Czy dojrzał już czas czy jeszcze należałoby rozmawiać i zastanowić się?
Myślę, że czas na wprowadzenie ordynacji kobiet nadszedł. Oczywiście należy precyzyjnie wyjaśnić kwestie formalno-prawne i socjalno-bytowe, ale wiem, że takie też są plany Biskupa Kościoła. Podczas mojej służby jako seniora diecezji zdarzały się sytuacje, kiedy rady parafialne wsparte votum zboru zwracały się z prośbą o ordynację pań wypełniających praktycznie wszystkie obowiązki duszpasterskie. Musiałem niestety odmawiać, gdyż nie było innej możliwości. Często pojawiają się komentarze, co powiedzą katolicy czy prawosławni, ale przecież to nie te czasy, a poza tym i tak nasz urząd duchownego nie jest uznawany, więc nie ma to większego znaczenia. Nie widzę żadnych przeszkód teologicznych – nie ma różnicy między kobietą a mężczyzną w zwiastowaniu Słowa Bożego. Dobrze, że historia Kościoła ukazuje błogosławione kobiety, dzięki którym wiele rzeczy się udało dokonać w Kościele. Mam cichą nadzieję, że dojrzeliśmy do tej decyzji. Pan Jezus posługiwał się kobietami do niesienia Ewangelii o swoim Zmartwychwstaniu, dlaczego więc i my nie mielibyśmy tego czynić Jego przykładem?
Pojawiają się wątpliwości czy kobietom wolno, czy są rzeczywiście powołane do kierowania Kościołem, zborem.
To ja opowiem taką historię. W 1994 roku byłem na synodzie generalnym odradzającego się Kościoła ewangelicko-luterańskiego w dawnym ZSRR. Obrady odbywały się w Sankt Petersburgu i na zwierzchnika Kościoła (arcybiskupa) wybierano wówczas ks. prof. Georga Kretschmara pochodzącego z Kamiennej Góry. Nabożeństwo było w kościele, w którym był wciąż widoczny basen, a sam synod obradował w kinie, również dawnym kościele. Poruszano temat ordynacji kobiet i ich służby w Kościele. W pewnym momencie wstała około 40-letnia kobieta, pochodząca z azjatyckiej części Rosji i powiedziała: ‘Co chcecie od kobiet? Mój dziadek i ojciec byli ewangelistami. Nie mieliśmy księdza. Mój dziadek namaścił mojego ojca.’
Namaścił?
Tak powiedziała. Był to rodzaj ordynacji. Następnie wyjaśniała, że gdy jej ojciec był umierający urząd zwiastowania przekazał jej. Mówiła, że była jedyną osobą, która znała Pismo Święte w promieniu kilkuset kilometrów. W trudnych czasach chrzciła dzieci, nauczała, udzielała Wieczerzy Pańskiej. Opowiedziała to synodałom i zapytała: ‘A teraz mówicie mi, że ja nie mogę tego robić? Czy w obliczu prześladowanego Kościoła to było ważne i godne, czy nie było? Pan Bóg wie. Gdyby to się stało drugi raz, to zrobiłabym to samo’. Wielu przyjęło to świadectwo ze wzruszeniem.
Łaska, Mazury i Kościół – rozmowa z bp. Janem Szarkiem, www.luter2017.pl
O s. Jadwidze Kunert
„Wykładała nam Stary i Nowy Testament i wszyscy studenci tej szkoły z niecierpliwością oczekiwali tych godzin, kiedy mogli słuchać wykładów Siostry Jadwigi. Ona nas prowadziła jak gdyby pomiędzy pachnącymi kwiatami, przez cudowne ogrody z dojrzałymi, smacznymi owocami, a myśmy spożywali je z wielką radością. Nigdy nie można zapomnieć Jej objaśnień listów ap. Pawła do Koryntian, Filipian, Jej wykładów o Przybytku Starego Testamentu”.
czytaj więcej Siostra Jadwiga – Michał Podworniak (Kalendarz Ewangelicki 1972)
Rola kobiety w Kościele – bp Jan Szarek
(…) „Należałoby zapytać przede wszystkim o to, jaka rolę, pozycję i miejsce wyznaczył kobiecie w Kościele sam Bóg. Do jakiej służby ją powołał? Wśród teologów można usłyszeć na ten temat różne opinie.
(…) W akcie stworzenia, zarówno mężczyzna, jak i kobieta zostali stworzeni na Boży obraz i Boże podobieństwo. Tworzyli całość, dopełniali się; można by rzec, że człowiek to był mężczyzna oraz kobieta razem wzięci. Takiemu człowiekowi Bóg powierzył odpowiedzialność za stworzenie.
Problemy we wzajemnych relacjach pojawiły się dopiero po upadku obojga w grzech. Rozpoczęły się wzajemne oskarżenia, zarzuty, wspólny stał się też los: wygnanie z raju, obietnica zbawienia.
Według proroków Starego Testamentu Bóg nikogo nie dyskwalifikuje z powodu płci. W Dniu Pięćdziesiątnicy Ducha Świętego otrzymują zarówno mężczyźni, jak i kobiety (Dz 2.17). Również w Chrystu sie nie ma różnicy pomiędzy kobietą a mężczyzną. Oboje są zbawieni przez krzyżową ofiarę Zbawiciela, oboje obdarowani różnymi darami i powołani do służby w Kościele. Biblia jasno to potwierdza, zwłaszcza w znanym fragmencie nowotestamentowego Listu do Galacjan 3,28: „nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie„.
Jeżeli Bóg nie czyni różnicy pomiędzy płciami, należałoby spytać, czy ma do tego prawo Kościół? Przecież każdy człowiek, który poprzez Chrzest został włączony do społeczności Kościoła, ma jako Boże dziecko te same prawa. Jego rola zależy przede wszystkim od otrzymanych od Boga darów, którymi może służyć innym członkom wspólnoty. Apostoł św. Paweł pisze: „A różne są dary łaski, lecz Duch ten sam. I różne są posługi, lecz Pan ten sam. I różne są sposoby działania, lecz ten sam Bóg, który sprawia wszystko we wszystkich” (1 Kor 12,4-6). (…)
Wypowiedź dla Kalendarza Ekumenicznego 2001, Lublin 2000
Kobiety w Kościele – Henryk Dominik
Uważam mianowicie – jako demokrata i jako chrześcijanin że w obliczu Boga wszyscy Jego wyznawcy są równi. Wielokrotnie dawał temu wyraz nasz Pan, Jezus Chrystus, rozmawiając z kobietami, co nie należała do ówczesnych zwyczajów i co stanowiło rewolucję obyczajową. Kobiety też pierwsze (a nie apostołowie) stwierdziły i uwierzyły, że Jezus zmartwychwstał (Mt 28, 1-10) i otrzymały przywilej, by tą radosną wieść zanieść dalej. Apostoł Paweł w Liście do Galacjan pisze: ,,Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa. Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie”(3,27-28) .
Wszyscy – to słowo nobilituje kobiety, stawia je w sensie rozwoju duchowego na równi z mężczyzną. Nie traktuje ich jak ludzi drugiej kategorii ani w społeczeństwie, ani tym bardziej w Kościele, gdzie wszyscy są braćmi i siostrami w Chrystusie. Spychanie ich na margines życia powoduje bowiem niezdrową reakcję w postaci teologicznego feminizmu (Bóg – kobietą) który jest niebezpieczny dla Kościołów chrześcijańskich, jako całkowicie niezgodny ze Słowem Bożym.
Słowo Zbawiciela: ,,Idźcie tedy i czyńcie uczniami…” (Mt 28,19-20) należy odnieść do wszystkich wierzących, bez względu na płeć. Wszyscy jako uczniowie Pana Jezusa, jesteśmy zobowiązani nieść Dobrą Nowinę i w dziele tym nie powinno zabraknąć niewiast. One też są powołane do tej służby i potrafią sprawować ją z godnością.
Zwiastun Ewangelicki, 7/1994, s. 26.
O dk. Irenie Heintze
„Dość szybko Irena zyskała zaufanie wśród swoich parafian.Wspólnymi siłami reperowali wyposażenie kościołów, zabezpieczali otwory okienne, aby wiatr nie hulał w czasie nabożeństw i przez wybite szyby nie padał deszcz oraz śnieg. Każda kolejna niedziela była okazją do udziału w nabożeństwie i radości, że kościół wygląda coraz lepiej. W skupieniu słuchali kazania i wcale im nie przeszkadzało, że mówi do nich ksiądz kobieta.”
„Kościelna w Langutach cierpiała z powodu owrzodzenia nóg. Bolały nie leczone żylaki i otwierające się rany. Kiedy w czasie jednej z wizyt Irena opatrzyła jej nogi i wręczyła maści i bandaże, kobieta rozpłakała się serdecznie. Przez trzydzieści lat nikt nie zainteresował się jej schorowanymi nogami. Kiedyś, po latach, już jako emerytka, pani Irena opowiadała na diecezjalnej konferencji księży i katechetek o kościelnej z Langut, chcąc w ten sposób podkreślić, że praca duszpasterska w tamtych latach polegała nie tylko na odprawianiu nabożeństw, ale duże znaczenie miała służba samarytańska. Wówczas jeden z kolegów księży, rówieśnik Ireny, zapytał ironicznie, czy wyobraża sobie, jak on –ksiądz – mógłby się interesować nogami swojej kościelnej…” czytaj więcej Trudne, ale radosne wspomnienia mazurskie – Łucja Cholewik (Kalendarz Ewangelicki 2005)